piątek, 21 czerwca 2013

Recenzja: Sleek - Shangri-La Respect paleta 12 cieni

Moja piąta już paletka od Sleek w końcu doczekała się swojej recenzji. Używam jej od zimy, więc było sporo czasu na testowanie. Jak wypadła na tle swoich poprzedniczek?


Cena: 37,50 zł (ja kupiłam ją jeszcze po starej cenie - za 32,90zł)
Pojemność: 12x1,1g
Gdzie kupić? W sklepach internetowych, np. cocolita.pl


Od producenta:
"W Shangri-La Respect znajdują się wyłącznie cienie matowe, całość utrzymana w żywej kolorystyce z przewagą odcieni różu, żółci, beżów i brązów wszystko dopełnione jasnymi cieniami do rozświetlenia.
Cienie są bardzo trwałe, nie blakną. Nałożone na powiekę zaskakują głębią koloru. Mają przyjemną, aksamitną konsystencje, dzięki czemu ich aplikacja jest niezwykle szybka i łatwa. Kolory można stosować pojedynczo, lecz najpiękniejsze efekty otrzymasz po połączeniu poszczególnych odcieni. Różnorodność kolorów sprawia, że z łatwością wykonasz dzienny, bardziej dyskretny makijaż oraz wieczorowy- mocniejszy, bardziej zdecydowany i nasycony.
Opakowanie zawiera aplikator oraz duże lusterko".



Moja opinia:
W swojej kolekcji mam już 6 paletek Sleek. Ta była piątą, na swoją recenzję czeka również Au Naturel. Ale przejdźmy do rzeczy ;)
Tradycyjnie otrzymujemy 12 cieni w czarnej kasetce z dużym lusterkiem i pacynką. Jeden cień jest wielkości ok monety 2-złotowej. W paletce "Respect" otrzymujemy cienie w odcieniach różu, pomarańczy, brązów i beżów - czyli kolory idealne dla niebieskookich. Moimi ulubieńcami są pomarańcze i róże znajdujące się z prawej części paletki oraz bordowy cień "Vandellas":

Nie zgodzę się z opisem produktu - w paletce znajdują się zarówno cienie matowe, jak i satynowe.
Gladys White - chłodna biel - mat,
James Brown - brąz - satynowy,
Shalamar - beż/łosoś (ciężko go nazwać) - mat,
Count Basi Beige - beż, mat,
Aretha Orange - pomarańczowy, satynowy,
Otis Red - malinowy - satynowy,
Roberta Black - czarny, mat,
Vandellas - bordowy, mat,
Cameo Cream - ecru, mat,
Motown Mink - ciemny beż, mat,
O'Jays - rudy, satynowy,
New Jack Pink - mocny róż, mat.

Pigmentacja cieni jest hmmm... zróżnicowana. Jedne cienie mają piękny głęboki kolor, a inne gubią się przy nakładaniu i cieniowaniu. Jasne kolory strasznie się gubią na powiece i dobrze jest nałożyć pod nie białą kredkę. Poza tym nie wiem, po co są aż 3 bardzo podobne do siebie cienie w odcieniach bieli (Gladys White, Count Basi Beige oraz Cameo Cream). Używam ich zazwyczaj pod łuk brwiowy, aby delikatnie go rozjaśnić. Co do pozostałych cieni nie mam większych zastrzeżeń - mają bardzo ładne, głębokie kolory, które idealnie do siebie pasują. 

Poniżej możecie zobaczyć swatche cieni z tej paletki w różnym świetle:



Jak widać, cienie są dość dobrze napigmentowane, jednak czasem lubią się gdzieś zagubić na powiece i trzeba je dokładać. Makijaż oczu wykonany tym produktem utrzymuje się cały dzień na miejscu. Nic nie blednie, nie roluje się - i to najbardziej lubię w cieniach tej firmy. Co ciekawe opakowanie mojej paletki uległo małemu wypadkowi - plastik przy jednym z zawiasów się wykruszył :( Paletka nigdy mi nie upadła, nie uderzyłam nią o nic, a tu taka niemiła niespodzianka. Jeszcze z żadną paletką mi się nic takiego nie zdarzyło. Mam nadzieję, że to tylko jednorazowy przypadek i z innymi paletkami już nic takiego się nie przytrafi ;) 

Poniżej makijaż oczu wykonany w całości tą paletką:


Ocena: 7,5/10 Kolory ma śliczne jednak odejmuję punkty za znikanie jasnych barw na powiece.

24 komentarze:

  1. brzoskwienie są piękne Ja w ogóle lubię te paletki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tak ;) To jedne z moich ulubionych w tej paletce ;)

      Usuń
  2. w tym makijazu kupuje te cienie, ale na dloni rzeczywiście niektore jakby zanikały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie wszystkie cienie są tak dobrze napigmentowane. Wiadomo, że jasne cienie nie będą się tak rzucać w oczy i nie będą tak widoczne, ale myślałam że będą jednak bardziej widoczne ;)

      Usuń
  3. Wszędzie dookoła Sleek, też muszę zdobyć jakąś ich paletkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się już 3 paletki pogruchotały przy zawiasach, co ciekawe to akurat te z nowego wypustu, bez krateczki na cieniach, bo te krateczkowane mam już bardzo długo i mimo kilku upadków i podróży nic im się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to widzę, że to wada tych "nowszych" wersji, a szkoda, bo te opakowania były dużym plusem. Swoją drogą wolałam te krateczkowe cienie ;)

      Usuń
    2. Ja z kolei chyba wolę nowe cienie bo łatwiej mi się je rozciera, ale może dlatego, że z krateczkowych miałam ACID a one chyba ogólnie są ciężkie do współpracy ;) Ze starego wypustu jeszcze primer i chyba nic mi tyle razy nie upadło co ta paletka a trzyma normalnie jak czarna skrzynka ;) Faktycznie szkoda, bo ceny wędrują w górę, a jakość już nie bardzo. Powoli zaczynam się zastanawiać nad stopniowym kompletowaniem wkładów inglota czy kobo w miarę kończenia konkretnych kolorów ze Sleeka. Z bólem serca to piszę, ale poza samą jakością zawiasów jest jeszcze sporo innych czynników przeciwko Sleekowi. No ale mam jeszcze sporo ich cieni więc może coś się odmieni zanim pokończę ;)

      Usuń
  5. ja też właśnie szukałam w opcjach i nic hmm może to samo przejdzie tak samo było ze zdjęciami ,ze nie chciały się grywać i w końcu po jakimś czasie znów zaczęły ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. długo ćwiczyłam, by taki był. Teraz tylko trzeba go utrzymać, a to też niełatwe.. ;x
    trzymam kciuki, aby wszystko dobrze poszło i żebyś też już mogła spokojnie rozpocząć wakacje ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. nigdy nie miałam, nawet mi nie potrzebne, bo nie umiałabym tak pięknie się posługiwać jak Ty to robisz :))

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam paletki sleek :)
    cienie świetnej jakości :)


    Zapraszam do wzięcia udziału w moim konkursie :) Do wygrania naszyjnik :)

    Buziaki, Dakota

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja niestety nie mam żadnej paletki Sleek - a teraz jeszcze podrożały :( I Kochana dziękuję za baaaardzo miły komentarz u mnie i za serduszko :) Pozdrawiam serdecznie i koniecznie zostaję na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj oj oj :D ale obłędne kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. kurczę, nie pomyślałabym, że na powiekach tak ładnie wyglądałyby te cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam odcienie brzoskwini na powiekach. Musze mieć te cienie! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wyrażenie swojej opinii :)