środa, 13 listopada 2013

Recenzja: Bell - Lip Tint #11, #12 - Trwale barwiący błyszczyk do ust

Witajcie! :)

Tinty podbijają blogosferę i nie tylko. Ja również się im poddałam - na początek zainwestowałam w te od Bell. Wybrałam kolor 11, który dostępny był w sieci Biedronka. Kilka dni później znów zawitałam do tego sklepu i wybrałam kolejną wersję kolorystyczną - numerek 12. 

Cena: 6-7 zł
Pojemność: 5,5g
Zapach: bardzo specyficzny, jednak przyjemny (podobnie pachną pomadki Hean Vitamin Coctail)
Kolor: nr 11, 12
Gdzie kupić? Ja swój kupiłam w Biedronce, dostępne są również w drogeriach Natura (cena około 11 zł)


Od producenta:
"Formuła kosmetyku typu „long lasting” sprawia, że kolor trzyma się niezwykle długo od momentu aplikacji. Specjalne składniki barwią naskórek ust, co gwarantuje efekt przypominający makijaż permanentny. Wybrany kolor po prostu „wtapia się” w usta po aplikacji, zapewniając długotrwały makijaż. Kosmetyk nie ściera się z ust, dzięki czemu nie pozostawia nieestetycznych śladów np. na szklance czy kieliszku. Innowacyjna, lekka formuła, pozbawiona olejków i wosków, gwarantuje też całkowicie nowy, satynowy efekt. Usta wyglądają niezwykle świeżo, naturalnie i kusząco. Dodatkowym atutem jest specjalnie dopasowany aplikator, który umożliwia precyzyjne rozprowadzenie formuły produktu na ustach".


Moja opinia:
O Lip Tintach sporo obecnie się czyta w blogosferze i od jakiegoś czasu byłam ich bardzo ciekawa. Przy okazji promocji w drogeriach Natura na kosmetyki Bell przejrzałam wszystkie odcienie tej pomadki, jednak nic mnie do siebie nie przekonało. Wtedy też stwierdziłam, że ta pomadka nie jest jednak dla mnie. Jakiś czas temu jednak wybrałam się do Biedronki na małe zakupy i tam znów spotkałam się z tymi Tintami. Jednak kolory i same opakowania były inne i cena dużo niższa. Stwierdziłam, że zaryzykuję i kupiłam odcień numer 11 (nie jest on dostępny w Naturze). Kilka dni później kupiłam również tint w odcieniu nr 12.


Jest to pomadka, o dość intensywnym odcieniu. Jej wyrazistość możemy stopniować dokładając kolejne warstwy. Po pierwszym pociągnięciu usta nabierają zdrowego wyglądu, są bardzo naturalne. Po drugiej warstwie kolor nabiera głębi i intensywności - jest widoczny, jednak nie jest on bardzo mocny. Natomiast po nałożeniu trzeciej warstwy kolor jest bardzo intensywny i rzuca się w oczy.  Aplikator jest precyzyjny, możemy dokładnie pomalować dzięki niemu usta. Nakłada on równomierną ilość kosmetyku na wargi. Jest poręczny i wygodny.



Ten efekt stopniowania koloru bardzo mi odpowiada - ja dopiero przekonuję się do wszelkiego rodzaju pomadek i nie lubię, gdy pomadka jest zbyt intensywna. Dzięki temu mogę stopniować efekt na ustach i nie rzucać się od razu na głęboką wodę ;)



Błyszczyk ten ma swoją specyficzną cechę - "wżera się" w usta. Nawet po przetarciu ust chusteczką wargi mają delikatnie zmieniony kolor. Zaradzić może temu jedynie kosmetyk do demakijażu. Dzięki temu tint utrzymuje się na ustach bez szwanku około 4 godzin. Po tym czasie ściera się z ust "od środka" - mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :) Ale wystarczy wtedy sięgnąć po niego, nałożyć ponownie dwie warstwy i cieszyć się idealnym makijażem ust ;)

Ocena: 10/10
Czy kupię ten produkt ponownie? Jeśli jeszcze się z nimi spotkam to z pewnością kupię inne kolory

A czy Wy lubicie Tinty do ust? Jakie polecacie?

49 komentarzy:

  1. Nie jestem fanką szminek i błyszczyków, ale te ślicznie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. aż dwa, ja ja nie mam jeszcze żadnego Lip Tinta. kolory są prawie identyczne, ale ja zawsze lubię mocniejsze usta i wolę dwie warstwy. Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz nadrobić zaległości ;)

      Usuń
  3. Idę pod wieczór do biedronki jak znajdę to dorwię !
    Przekonałaś mnie !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wydają się bardzo ciekawe choć to nie moja kolorystyka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękny jest ten kolor!! uwielbiam taką kolorystykę na ustach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie się prezentują na ustach! ja się pomaziałam tintem z maybelline po ręce testerem i jak zasechł to tarłam ręką i nie chciał zejść :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jest z tym od Bell :D Miałam później problem, żeby zetrzeć te dwie plamki z ręki :P

      Usuń
  7. widziałam już je na twoim blogu, fajnie że je zrecenzowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi się podoba, chociaż nie używam błyszczyków :)) Ten jednak wygląda jak szminka na Twoich ustach...:) Nie ma bata, trzeba udać się do Biedronki :))

    http://kappa-girl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam takie dwa i jestem zadowolona, na prawdę długo utrzymują się na ustach :)

    Złota niestety nie ma w moim zdobieniu, chyba że mówiąc złoto masz na myśli beżową bazę :)
    P.S. Wpadnij na rozdanie: http://madziulowepaznokcie.blogspot.com/2013/11/rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jakoś nie przepadam za błyszczykami, ale te mają całkiem ładne kolorki : )

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie zakupiłabym jeszcze jeden kolor, bo na razie mam tylko ten jasny czerwony:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglądają na ustach bardzo ładnie, ja kupiłam czerwony tint ale leży zapomniany bo czuję się nie komfortowo w takich mocnych kolorach.

    OdpowiedzUsuń
  13. 4 godziny to i tak bardzo długo, chyba i ja w końcu będę musiała wypróbować jakiegoś tinta :D

    OdpowiedzUsuń
  14. oba bardzo mi się bardzo podobają, co już mówiłam przy poprzedniej notce o pomadkach :*

    OdpowiedzUsuń
  15. lubię go ale bardzo wysusza mi usta i potem jakiś czas muszę je doprowadzać do normalnego stanu ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo ładnie wygląda :)
    może się kiedyś na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam dwa odcienie i powiem tak, że są trwałe faktycznie ale dziwnie sie je nakłada, takie rzadkie...

    OdpowiedzUsuń
  18. Wygląda bardzo ładnie na ustach:)

    OdpowiedzUsuń
  19. to ma genialną trwałość ;d kolorki nie dla mnie, ale Tobie pewnie cudownie pasują

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam jeszcze żadnego Tinta, ale patrząc na Twoje zdjęcie chyba mam ochotę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. uuu, ale mnie zachęciłaś, nigdy nie miałam zadnego lip tintu mimo, że wszyscy je tak chwalą, chyba sięgnę po jakiś na próbe:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiele osób pisało że te Biedronkowe wersje Bell są dużo gorsze, niż pierwotne, sprzedawane w drogeryjnych szafach firmy Bell, a tu proszę, na zdjęciach u Ciebie widzę prześliczny efekt, który obala tą teorię :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najpierw oglądałam te z szaf Bell, ale dla mnie były za mocne :P I wersja Biedronkowa jest dla mnie idealna ;)

      Usuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam te tinty, świetnie się trzymają, choć mogą lekko wysuszać usta. Sama posiadam nr 2, tj ciepła czerwień, kupiony w hebe, a moja mama ma biedronkową wersje, kolor 12. Podkradam czasami, wypadałoby kupić sobie własny ;) Niesamowicie uwielbiam go przy pierwszej warstwie, wygląda ślicznie i baaaardzo naturalnie. Ja osobiście w jakości większej różnicy nie widzę. I podobnie jak Ty, jestem zachwycona efektem stopniowania.

    OdpowiedzUsuń
  25. o proszę :) na które zapachy masz chętkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z tych wosków, które Ty pokazałaś marzy mi się Waikiki Melon i Blissful Autumn ;))

      Usuń
  26. Kusicielka z Ciebie ;) Teraz ta 12 będzie mi się śniła po nocach, a akurat teraz wstawili mi do Natury na stałe szafę Bell;D

    OdpowiedzUsuń
  27. pierwszy jest kuszący :)! ależ Ci zazdroszczę tak pięknych ust ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam ten sam lip tint co Ty - w odcieniu nr 11. Bardzo ładnie wyglądał na ustach i długo na nich pozostawał :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kolory nie moje, ale u Ciebie wyglądają bosko! Wielki plus, że tak długo zostają na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  30. chyba warto się skusić bo kolory na prawdę ładne ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. U mnie niestety 13-tka okazała się pechowa, gdybym nie znała to pewnie bym kupiła, bo na Twoich ustach prezentują się bardzo fajnie. Jeśli masz ochotę na numer 13, to chętnie go oddam - jeśli nie przeszkadza Ci, że został raz użyty do recenzji (nie dotykałam nim ust,tylko paciałam się pędzelkiem :P) to odezwij się na priv albo na FB :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Kurczę, a ja go unikałam jak był w Biedronce.. mam nadzieję, że jeszcze go spotkam :]

    OdpowiedzUsuń
  33. Nigdy go nie kupiłam w Biedrze, bo bałam się, że będzie za bardzo intensywny. Ale tym stopniowaniem kolory mnie przekonałaś. Chyba wrzucę go na drugi raz do koszyka, jak będzie w ofercie Biedronki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się tego bałam, a to przez te intensywne kolory zakrętek ;D Ale jak widać nie ma się czego bać ;)

      Usuń
  34. Ha! Kupiłam! 2! :D 12 i 13 tylko były, więc wzięłam :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wyrażenie swojej opinii :)