piątek, 27 lutego 2015

Moje czasoumilacze: Yankee Candle cz.17


Woski Yankee Candle zapewne dobrze już znacie, na moim blogu pojawiają się już od wielu miesięcy i uzbierałam już ich sporą kolekcję. Jednak nadal znajdują się takie kompozycje, którymi się z Wami nie dzieliłam i dziś chciałabym przybliżyć Wam zapach trzech wosków: zimowej nowości Icicles oraz dwóch przyjemniaczków ze stałej oferty YC: French Lavender i Cranberry Ice.


Zapach lawendy albo się kocha, albo nienawidzi. I dokładnie tak samo będzie z woskiem French Lavender. Jest to czysty zapach lawendy. Jednostajny, spokojny, delikatny, odprężający, uspokajający. Tak mi kojarzy się ten zapach i nie oddałabym go za żaden inny. Zdarza mi się zapalić go w łazience szykując się do wieczornej kąpieli i wszelkie problemy stają się jakby mniejsze, spokojniej podchodzę do wszystkiego, mogę się odprężyć. Dobrze sprawdzi się również w sypialni, wprowadzając przytulną atmosferę. Jeśli lubisz zapach lawendy, koniecznie wypróbuj ten wosk, nie pożałujesz. 


Wosk Icicles z zimowej kolekcji Yankee Candle posiada wyraźną, mroźną nutę, która daje uczucie orzeźwienia. Wąchany na sucho nie zachwyca, jednak po roztopieniu go w kominku pokazuje swoje drugie oblicze. Do orzeźwiającej nuty dołączają akordy drzewne, które dodatkowo podbijają świeżość zapachu, a także zapach cynamonu, dodający całości smaczku i "pazura". Typowo zimowy zapach, który powinien spodobać się fanom Season of Peace oraz Snow in Love


Cranberry Ice to kolejna kompozycja z wyraźnie orzeźwiającymi nutami. Zapach intensywny, jednak nie jest "killerem". To połączenie słodko-gorzkie ze świeżym, mroźnym powietrzem. Zapach powinien sprawdzić się zarówno zimą, jak i latem. Mrożona żurawina przyniesie latem odrobinę odświeżenia, lekkości. Zapach spokojny, jednostajny - nie zaskakuje dodatkowymi nutami po dłuższym paleniu. 

Te i inne woski możecie kupić w sklepie www.homedelight.pl 

14 komentarzy:

  1. Zapach żurawiny by mi się pewnie spodobał :D

    OdpowiedzUsuń
  2. lawendowy wąchałam i był średni chociaż lawendę kocham. Icicles mi się mniej podobał, a trzecieo nie wąchałam. za to pokusiłam się o honey blossom i to mój faworyt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lawendy nienawidzę, Icicles może być, a żurawinkę lubię i mam średnią świecę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za lawendą nie przepadam, ale żurawina mogłaby być świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mi sei pokonczyłuy wszsytkie woski

    OdpowiedzUsuń
  6. Lawendę muszę wypróbować :) Chociaż bardziej kusi mnie ta nowa, o nazwie po prostu "Lavender" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lawenda lawenda lawenda<3 kocham

    OdpowiedzUsuń
  8. Lawendowy zapach uwielbiam, więc pewnie przypałby mi do gustu :) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wyrażenie swojej opinii :)