poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Moje czasoumilacze: Grand Baazar


Kolekcja Grand Bazaar od samego początku kojarzyła mi się z dalekimi, orientalnymi klimatami i kiedy tylko zobaczyłam jej zapowiedź wiedziałam, że prędzej czy później trafi w moje łapki. I oto jest cała trójka: Frankincense, Oud Oasis oraz Moroccan Argan Oil.


Frankincense
"Szlachetna żywica, pożądana ze względu na swą delikatną słodycz, pieprzową pikantność i balsamiczny, drzewny podtekst". Po stopieniu wosku Frankincense pierwszą rzeczą jaką poczułam, był aromat.... pomarańczy! Soczysta, słodka, przepyszna pomarańcza. Jednak zapach ten nie jest owocowy, a bardziej orientalny, złożony i trudny do jednoznacznego określenia. Analizując go miałam wrażenie, że ma on w sobie coś z jedzeniowych aromatów. Jeden z elementów tego zapachu kojarzył mi się również z kadzidłem, być może za sprawą tych drzewnych akordów, jednak nie jest to zapach gryzący i zbyt nachalny.



Oud Oasis
"Pozwalający uspokoić nastrój Oud Oasis to bogaty i uwodzicielski aromat kadzidła odzwierciedlony kolorystycznie stonowanym odcieniem żółci". Kadzidło od zawsze kojarzyło mi się z duszącym, nachalnym i niezbyt przyjemnym zapachem. Jednak odkąd stopiłam wosk Oud Oasis skojarzenia z kadzidłem uległy zmianie - poznałam drugą opcję, która pachnie słodko, waniliowo, ale nie jest to zapach przytłaczający. W tej kompozycji zapachowej wyczuwam również zapach słodkiego, ciągnącego się karmelu, który wręcz czaruje. Poza karmelem wyczuwam również jakąś niezidentyfikowaną nutę kwiatową - nie wiem co to za odmiana, ale dodaje całości tajemniczości i pięknie uzupełnia całość. Zapach tej kompozycji jest bardzo złożony i rozwija się z czasem.




Moroccan Argan Oil
"Moroccan Oil zestawia nuty paczuli i drzewa sandałowego z egzotycznym aromatem ekskluzywnego olejku organowego. Wyjątkowy efekt tego połączenia jest jeszcze podkreślony głębokim odcieniem czerwieni świecy". Marokański olej arganowy w czystej postaci nie pachnie zbyt pięknie, dla niektórych jest wręcz odpychający. Na szczęście Yankee Candle oszczędziło nam tych wątpliwych doznań i stworzyło taką kompozycję, która zaskakuje. Po roztopieniu wosku w kominku uderza nas mocny i ciężki zapach. Jest to połączenie drzewnych aromatów z kwiatowym urokiem paczuli. Dodatkowo całość dopełniają jakby kadzidlane nuty, które obecne są we wszystkich zapachach kolekcji Grand Bazaar. W moim odczuciu kompozycji tej nie powstydziłaby się najlepsza perfumeryjna marka - Maroccan Argan Oil z powodzeniem mógłby występować w wersji płynnej, w postaci perfum. 

11 komentarzy:

  1. Najbardziej ciekawi mnie arganowy - na sucho najbardziej mi się spodobał ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za orientalnymi, kadzidłowymi zapachami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wąchałam jeszcze żadnego z nich, jestem zaciekawiona :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie te zapachy kuszą :D chyba wybiorę się uzupełnić woskowe zapachy bo ostały mi się praktycznie tylko typowo zimowe i jesienne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tych zapaszków nie miałam, ale jestem ciekawa czy któryś by mi się spodobał. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moroccan Argan Oil jest niesamowicie mocny, świetny zapach

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie orientalne, kadzidlane zapachy. Koniecznie muszę je wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię ta orientalną serię zapachów :) najbardziej lubię olejek arganowy i to w nim mam świece ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wyrażenie swojej opinii :)