czwartek, 2 kwietnia 2015

Moje czasoumilacze: Mój pierwszy raz z samplerami Yankee Candle - kolekcja Pure Essence Q1 2015

Wiosenna kolekcja zapachów Q1 od Yankee Candle kusiła mnie odkąd tylko pojawiła się na rynku. Zapowiedź zapachu rześkiej wody aloesowej, otulającego masła shea, czy kwaskowej czarnej porzeczki tak zadziałała na moją wyobraźnię, że postanowiłam skusić się na samplery z tej serii i wypróbować te maleństwa. Czym rzeczywiście pachną i czy spełniły moje oczekiwania? 


Zacznę może od tego, że pierwszy raz zdecydowałam się na zakup samplerów, a nie wosków czy świec. Zawsze ciekawiły mnie te maleństwa i w końcu się na nie skusiłam. Z informacji technicznych: samplery to nic innego jak miniaturki kultowych już świec. Samplery powinny być palone w odpowiednich szklanych świecznikach, które nie będą ani za duże, ani za małe. Pozwoli to na utrzymanie odpowiedniej temperatury i równe topienie się świecy. Decydując się na zakup samplerów trzeba mieć jednak na uwadze fakt, iż ich zapach może być mniej intensywny niż zapach tej samej kompozycji w postaci wosków. Jednak i z tej sytuacji istnieje pewne rozwiązanie - wystarczy podzielić sampler na kilka części i topić go jak tradycyjny wosk, w kominku :)


Każdy kto miał przyjemność spróbować owocu czarnej porzeczki wie, że jest ona cierpka i delikatnie kwaskowa. Cassis to rześki, owocowy zapach, z odrobiną goryczki. Niestety kompozycja ta nie do końca odzwierciedla prawdziwy zapach i smak czarnej porzeczki, który spodziewałam się otrzymać. Aromat powstający po zapaleniu tej świecy oczywiście nie jest zły, ale mojego serca nie pobił.


Kompozycja Shea Butter to delikatność, czystość i kremowość. To subtelny zapach, który przywodzi mi na myśl kremy i balsamy o delikatnych nutach. Znaleźć w nim możemy delikatną słodycz, ale nie taką oczywistą - wybija się ona gdzieś w tle i dopełnia całość. Nie wyczuwam w nim kwiatowo-owocowych nut, o których wspomina producent. Dla mnie jest to subtelny, otulający i kojący aromat, który wprowadza uczucie czystości i porządku.


Niestety nie było mi nigdy dane poznać zapach czystego aloesu, więc nie mogę porównać zapachu Aloe Water to dej roślinki. Mój nos w tej kompozycji wyczuwa przede wszystkim soczyste, wręcz ociekające mango, a także świeżego, zielonego ogórka. Gdzieś w tle czają się również słodkawe nuty arbuza, który urozmaica całość. Jest to kompozycja niesamowicie rześka, wilgotna, kojąca - coś cudownego, co ciężko opisać jest słowami. Zapach ten sprawdzi się nie tylko wiosną, ale i latem podczas ciepłych, a wręcz gorących dni. Kompozycja Aloe Water trafia do grona mojego TOP zapachów :)




A czy Ty poznałaś już wiosenną kolekcję zapachów Yankee Candle?

34 komentarze:

  1. Shea butter mam w wosku - ładny i delikatny zapach, ale szkoda, że to nie zapach shea :/

    OdpowiedzUsuń
  2. W Aloe Water jestem zakochana, mam świecę i uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle się mówi tych zapachach, ale ja jeszcze nigdy nie miałam z nimi do czynienia ;p.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle się mówi tych zapachach, ale ja jeszcze nigdy nie miałam z nimi do czynienia ;p.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aloe water jest to zapach naprawdę cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż dziwne ale nie kupiłam jeszcze ani jednej nowości z tego roku oprócz dużego słoja zelek na Wielkanoc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja znów mam wszystko oprócz kolekcji Q2 :P A jak Ci się te żelki sprawują? :)

      Usuń
  7. Na wielu blogach czytałam o tych zapachach i ogólnie o woskach, a ja jeszcze żadnego nie posiadam ;P Aż dziwne :D
    Zapraszam do mnie na nową notkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam zaopatrzeć się w pierwsze sztuki :) Niesamowite jest to, jak potrafią odmienić atmosferę i poprawić humor. Taka aromaterapia :)

      Usuń
  8. Mam wosk shea butter, a na samplery skusiłam się z Village Candle. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak sprawują się te maleństwa z VC? ;)

      Usuń
  9. Znam tylko Aloes :) i go uwielbiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże, aż wstyd się przyznać, ale od 2 miesięcy leżą u mnie jeszcze nie testowane :P Na dniach i za nie muszę się zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to kochana szybciutko i nadrabiaj zaległości :)

      Usuń
  11. Aloe Water od dawna za mną chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tej serii najbardziej przypadł mi do gustu zapach Aloe Water :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy podobny gust zapachowy :P

      Usuń
  13. takich swieczuszek jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam dużo pozytywnych opinii o zapachu Shea Butter :) Jestem ciekawa również tego Aloe Water :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dwa zapachy są warte uwagi i wypróbowania :)

      Usuń
  15. Shea Butte kusi mnie oj kusi :]

    OdpowiedzUsuń
  16. Również nie miałam okazji poznać zapachu ani aloesu ani wody aloesowej :) aczkolwiek moglabym wyprobowac te "casoumilacze" :) Pozdrawiam, zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Shea Butter - takie zapachy to ja lubię! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. o ile dobrze widzę zmienił się nagłówek i jest u góry pasek z menu ;) bardzo ładnie to wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, cieszę się, że zauważyłaś różnicę i przyznaję Ci medal za spostrzegawczość :)
      Już drażnił mnie poprzedni wygląd, chciałam coś zmienić i udało się ;) Zmiany może niewielkie, ale mi o wiele bardziej się podoba :D

      Usuń
  19. Miałam kiedyś sampler też, ale w sumie wole woski i teraz już tylko ich używam. Teraz po Twojej recenzji jest pewne Shea Butter - to cudo musi wylądować u mnie *.*

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdecydowania muszę zaopatrzyć się w masełko Shea! To moje klimaty:)
    Porzeczka również jest intrygująca, zobaczymy:)
    Buziaki!
    [iskierka-aniola]

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam tych zapachów, ale Aloe Water na pewno by mi się spodobał. Czasami kupuję samplery zamiast wosków, i topię je w kominku.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wyrażenie swojej opinii :)